niedziela, 5 października 2014

MINI FRYKASOWY PRZEWDONIK PO RZYMIE


We wrześniu po raz pierwszy odwiedziłam Rzym. Z Włochami byłam już nieco zaznajomiona, kiedyś spędziłam wakacje w Lombardii, ale nigdy wcześniej nie było mi dane zobaczyć Wiecznego Miasta. Na pomysł spędzenia wspólnie z mamą długiego weekendu w Rzymie wpadłyśmy już zimą, z realizacją poczekałyśmy do początku roku szkolnego.
4 dni i mnóstwo atrakcji. Rzym jest równie piękny, co smaczny. Dlatego więc na naszej mapie roiło się od gastronomicznych miejscówek, z których każda słynie z innych specjałów. Szczęśliwie, udało nam się odwiedzić sporo z nich.
Zapraszam na mini  frykasowy przewodnik po Rzymie. 


CAMPO DE FIORI

 Nazwa tego cudnego placu nie oznaczała targu kwiatowego, ale dosłownie 'Pole Flory' i odnosiła się do kolorowej łąki rozciągającej się w tym miejscu. Campo de fiori to miejsce targowe, całe zastawione kolorowymi kramami z różnymi specjałami. W niedzielę na placu królowały makarony, nalewki, słoiczki z przetworami. Generalnie rzeczy z długą datą przydatności. Wróciłyśmy tam jeszcze we wtorek, czyli zwykły dzień targowy, gdzie roiło się od świeżych warzyw i owoców.

Deski mnie oczarowały. Niestety ceny zaczynały się od 40 euro...

W świeżo wyciskanym soku z granatu zakochałam się z Bangkoku, a mama na Campo de Fiori.

GELATERIA DEL TEATRO
Via dei coronari 65-66

Na wzmiankę o tej lodziarni natknęłam się na portalu podróżniczym, który opublikował trasę 'szklakiem najlepszych lodziarni na świecie'. Gelateria del teatro znajduje się żabi skok od od Piazza Navona, a do jej bram prowadzi niezwykle urokliwy deptak pomiędzy kamienicami, na których parterze mieszczą się ciekawe sklepy ( m. in. z biżuterią ze szkłem Murano w rozsądnych cenach).   Wybór smaków naprawdę nie był prosty. Po długim namyśle zdecydowałam się na lukrecję i miód z rozmarynem i cytryną, a mama na miętę z ananasem i brzoskwinię z lawendą. Powiem tak, być w tej okolicy Rzymu i nie odwiedzić tego miejsca byłoby wielkim błędem. Orzeźwiająca słodycz i chwila wytchnienia w cieniu tego miejsca było tym, czego potrzebowałyśmy po zatłoczonym Piazza Navona. 
Gelateria del teatro to nie tylko lody, ale również czekoladki i drobne wypieki, niestety nie miałyśmy już miejsca na ich spróbowanie. Jeśli ktoś nadal ma mało, obok mieści się również Pizzeria del teatro.


GIOLITTI
Via degli Uffici del Vicario, 40

Lodziarnia - legenda. To tutaj lodami posilał się największy przystojniak  wszechczasów - Gregory Peck i Audrey Hepburn w 'Rzymskich Wakacjach'. To ta lodziarnia regularnie dostarczała swoje wyroby Janowi Pawłowi II. Wystrój w stylu 'na bogato', panowie obsługujący w eleganckich uniformach. Mój wybór to wiśnia i 70% czekolada - poezja. Mama wybrała marron glace, czyli ulubiony smak polskiego papieża (smakował jak surowe ciasto) i po prostu, 'rzymskie wakacje'
Uwaga! Za miejsce siedzące, zarówno w środku jak i na zewnątrz trzeba zapłacić 9 euro.

Najlepsza perspektywa świata.


GUSTO
Piazza Augusto Imperatore 9

Ciekawy wystrój, dobre jedzenie w rozsądnej cenie, blisko Hiszpańskich Schodów. To wszystko przy Via dei Condotti, najbardziej reprezentacyjnej ulicy Rzymu, gdzie Gucci sąsiaduje z Bulgari, a Armani z Pradą.
Zjadłyśmy  pizzę z anchois (9 euro), która została podana z bardzo dobrym chlebem z orzechami włoskimi.



PIZZARIUM
Via della Meloria, 43

Po długich godzinach spędzonych w dusznych muzeach watykańskich, wykończone dotarłyśmy do Pizzarium. Nie jest ono łatwe do znalezienia, nas nakierowała kolejka, która wylewała się na zewnątrz. To malutkie, niepozorne miejsce swą sławę zyskało dzięki najlepszej pizzy al taglio (czyli krojonej na kawałki). Co chwilę z otwartej kuchni wjeżdżają nowe tace z kilkumetrowymi pizzami, przed chwilą wyciągniętymi z pieca. Po pierwszym wrażeniu 'biorę wszystko!', zdecydowałyśmy się na kila smaków. Wszystkie były naprawdę niesamowite. Jeśli jednak musiałabym wybierać faworyta, byłby nim ten z bakłażanem, pietruszką i płatkami chilli. A na jednym z kawałków mama znalazła czterolistną koniczynkę, jeeest!
Pizzarium to bez wątpienia miejsce, bez odwiedzenia którego nie można wyjechać z Wiecznego Miasta. Ja już teraz wspominam je z wielkim sentymentem w ciężkich studenckich czasach.


ANTICA OSTERIA RUGANTINO
Via della Lungaretta, 54

Ostatni wieczór spędziłyśmy poznając bliżej dzielnicę, w której mieszkałyśmy - Trastevere. Do Rugantino trafiłyśmy przez przypadek. Jest to osteria podobna do wielu innych nieopodal, zachęciło nas proste menu z  daniami typowymi dla kuchni rzymskiej oraz gwar, który zawsze jest gwarancją tego, że dobrze karmią.
Skusiłyśmy się na penne putanesca z anchois, kaparami i sosem pomidorowym (8 euro) i mix sałat (4 euro).  Czas umilał nam koncert lokalnej pieśniarki przy akompaniamencie gitarzysty. 
Przyjemne miejsce na niespieszną kolację.




FORNO CAMPO DE FIORI
22 Campo De’ Fiori

Piekarnia Campo de Fiori to dwa oddzielne sklepy. W jednym sprzedawane są chleby i słodkie wypieki, a w drugim pizza al taglio i to właśnie z niej słynie to miejsce. My odwiedziłyśmy piekarnię rano, więc skosztowałyśmy rogalików i migdałowych ciasteczek. 


RUGGERI
Piazza Campo dè Fiori 1 

Świetne delikatesy z naprawdę rozsądnymi ceny. Jeśli chcesz przywieźć do domu jedzeniowy souvenir, to jest to odpowiednie miejsce aby go nabyć. Ogromy wybór serów, wędlin, makaronów i innych pyszności zamkniętych w słoiczkach. W cenę wliczone jest również próżniowe pakowanie zakupionych produktów. Z tego miejsca wywiozłyśmy do Polski prosciutto, ser scamorza i ekologiczny pecorino.


FORNO ROSCIOLI
Via dei Chiavari, 34

Bardzo lubiana przez Rzymian piekarnia działająca nieprzerwanie od 1894 roku. Piękne, odnowione wnętrze i mnóstwo słodkich i wytrawnych wypieków do wyboru. Wzięłyśmy kawałek pizzy z mozzarellą bufala, rukolą i szynką, którą uraczyłyśmy się na lotnisku. 




1 komentarz:

  1. Świetny post, aż zrobiłam się głodna :)

    Zapraszam również do siebie: http://scritto-con-la-pasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń