Buraki kojarzone są przez wielu jako mało apetyczna papka, barwiąca wszystko na talerzu. Dziś z tych purpurowych korzeni możemy przyrządzić coś zupełnie innego- np. burgery, jednak w głowie mając to samo, co nasze mamy i babcie, czyli zdrowie.
To pospolite warzywo to arcyzdrowa rzecz. Pożytecznych właściwości ma mnóstwo, np.
-dzięki zawartości kwasu foliowego stymuluje dobry nastrój
-ma właściwości krwiotwórcze i zapobiega anemii
-posiada właściwości oczyszczające krew
-pomaga w wydalaniu kwasu moczowego z organizmu
- jest bardzo pomocny przy złej przemianie materii
i wiele, wiele innych, o których wcześniej nie miałam pojęcia! Nie pozostaje więc nic innego, jak zabranie się za obieranie buraków i przygotowanie ich w najsmaczniejszej formie.
Buraczane burgery zawierają kasze i mnóstwo ziaren. Przypadło mi do gustu szczególnie to, że są lekko pikantne. Ja zjadłam je na obiad, z roszponką, surówką z marchewki, czerwoną cebulą i sosem czosnkowym z kaparami, ale sprawdzą się również jako drugie śniadanie.
Szczerze, nie wiem, jak opisać te burgery, do głowy przychodzi mi jedynie myśl, że naprawdę są REWELACYJNE. Uwielbiam takie jedzenie, feeria kolorów, smaków, zapachów, a do tego wszystko pożywne i zdrowe. W końcu, po zimie pełnej plastikowych, jałowych warzyw, mogę się rozkoszować świeżymi rzodkiewkami, młodą cukinią, moimi ulubionymi pomidorami malinowymi. Do tego garść świeżo zerwanej rukoli (w tym roku mama posadziła w ogrodzie aż 3 rodzaje, więc jest w czym wybierać:-) a ja jestem w niebie.
Pierwszy raz miałam przyjemność spróbować niemięsnych burgerów w Krowarzywa, na Hożej w Warszawie, po pierwszym kęsie wiedziałam, że przygotuję je w domu. Na pierwszy ogień poszły nie wegańskie, lecz wegetariańskie burgery z cieciorki, do tego mnóstwo warzyw i dwa sosy: delikatny, ziołowy na jogurcie i pikantny pomidorowy. Jednym ze składników sosu pikantnego jest hiszpańska, wędzona ostra papryka "La Chinata", którą przywiozłam ze sobą z Santiago de Compostela. Dzięki jej wędzonemu aromatowi, sos przypomina smakiem sos BBQ. Jeśli nie macie dostępu do tej przyprawy, możecie ją zastąpić sproszkowaną chilli lub pieprzem cayenne.
Warto dodać, że burgery bardzo smakowały nawet zagorzałym mięsożercom!

