Makaron można przyrządzić na tysiąc sposobów, w moim domu najczęściej robimy go tak. Przygotowanie całego dania trwa tyle, ile ugotowanie makaronu. Swój niepowtarzalny, wyrazisty smak sos zawdzięcza gorgonzoli, która jest składnikiem najbardziej wyczuwalnym.
Potrawa sprawdza się w ciągu tygodnia, kiedy każda minuta jest na wagę złota, jak i podczas specjalnych okazji, gdy chcemy przyrządzic coś specjalnego.
Danie można podać bez pieczonego łososia, wówczas sosu starczy dla 3 osób.
Rybę gotowaną w mleku kokosowym przyrządzałam i jadałam w Kambodży. I nie było to zwykłe danie z rybą i kokosem, tylko wielka uczta dla podniebienia, taka nie do opisania, amok. O wszystkich moich ochach i achach nad tą czołową khmerską potrawą oraz o tym, jak się ją przygotowuje pisałam już tutaj.
Mój przepis na rybę w mleku kokosowym jest dość okrojony, powiedzmy, dostosowany do tego, co można znaleźć w polskich sklepach. Trudno dostępna jest jedynie pasta z suszonych krewetek, którą przywiozłam z Tajlandii, ale z powodzeniem można zastąpić ją sosem sojowym.
Składniki:
3 średnie filety białej ryby
400 ml mleka kokosowego
1 łyżka czerwonej pasty curry
1/2 łyżeczki pasty z suszonych krewetek (można zastąpić sosem sojowym)
6 ząbków czosnku przeciśnięte przez praskę
2 szalotki, pokrojone w pióra
2 łyżki oleju
1 suszona papryczka cayenne
250 g świeżego szpinaku
300 g mrożonego groszku
1 limonka
soczewica lub ryż i sezam do podania
Wykonanie:
Pastę curry, z suszonych krewetek, 3 ząbki czosnku, szalotki i mleko kokosowe wymieszać w misce. Rybę skropić sokiem z 1/2 limonki. Filety przełożyć do miski, dopilnować, by cała ryba była pokryta sosem. Naczynie przykryć, włożyć do lodówki i marynować min. 2 h.
Na rozgrzaną patelnię wyłożyć filety wraz z sosem, doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu 10-15 minut, aż ryba będzie ugotowana. Jeśli wyparuje za dużo mleka kokosowego, dolać wody.
W czasie gotowania ryby przygotować szpinak z groszkiem. Na patelni umieścić olej i pozostałe 3 ząbki czosnku. Podgrzać, wrzucić papryczkę cayenne i szpinak. Gdy puści wodę dodać groszek. Całość smażyć 5-7 minut, do czasu, gdy groszek zmięknie.
Ugotowaną rybę podawać z soczewicą, groszkiem i szpinakiem oraz dodatkową porcją soku z limonki. Całość polać sosem kokosowym, posypać sezamem.
W Hiszpanii soczewica i cieciorka są o wiele popularniejsze niż w Polsce, więc dobrze trafiłam. Próbując wczuć się w iberyjski klimat, ugotowałam wielki gar soczewicy i od kilku dni w porze obiadowej staram się coś z niej upichcić. Na początku padło na soczewicowe burgery z tuńczykiem - były przepyszne, ale na tyle niefotogeniczne, że nie wyciągnęłam nawet aparatu. Wczoraj za to poszperałam w szafkach i znalazłszy ukochane anchois i kumin, przyrządziłam tę potrawkę. Sycąca, ale nie ciężka, w sam raz do wciągnięcia przed pójściem na plażę.
Składniki:
pół cebuli, pokrojonej w pióra
oliwa z oliwek
2 ząbki czosnku
3 filety anchois, pokrojone na mniejsze kawałki
kilka oliwek
szklanka ugotowanej soczewicy
pół szklanki przecieru pomidorowego
pół łyżeczki kuminu
świeżo zmielony czarny pieprz
do podania:
świeży szpinak
oliwa z oliwek
Wykonanie:
Na patelni umieścić czosnek pokrojony w plasterki i oliwę, rozgrzać. Wrzucić cebulę, anchois i smażyć do czasu, aż cebula się zeszkli.
Całość zalać przecierem pomidorowym, dodać soczewicę i kumin, zagotować i gotować jeszcze 3 minuty, by smaki się przegryzły.
Danie doprawić świezo zmielonym czarnym pieprzem i solą, jeśli trzeba. Podawać ze świeżym szpinakiem, skropionym oliwą z oliwek.
Jeden z moich ulubionych wiosennych obiadów. Słodko-pikantny, ze szpinakiem, który podany jest w formie lekko podsmażanych liści, a nie papki, którą pamiętamy z dzieciństwa. To wykwintne danie pięknie wygląda, a jest zaskakująco proste i szybkie w przygotowaniu. Idealne dla gości typu "wpadniemy do Was za pół godziny". Składniki:
Polędwiczki pociąć w dość grube plastry, posolić i popieprzyć. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu, ok. 5 min. z każdej strony. Dodać cebulę pokrojoną w pióra, papryczki, przeciśnięty przez praskę czosnek. Wlać miód, smażyć, mieszając, kilka minut. Na koniec wrzucić skórkę otartą z cytryny.
Wyjąć wszystko z patelni, a na pozostawiony tłuszcz dodać surowy szpinak, mieszać. Kiedy szpinak puści wodę, dodać rozdrobniony ser i mieszać, aż się roztopi. Dołożyć śmietanę, przyprawić solą i pieprzem.
Gotowe danie podawać z mieszanką białego i dzikiego ryżu, posypane sezamem i szczypiorem.
Kolejny obiadowy sos, z dużą ilością warzyw, który przyrządziłam z tego, co akurat było pod ręką. Bezproblemowy i prosty w przygotowaniu, bo kto w ciągu tygodnia miałby czas/siły/ na upichcenie czegoś bardziej wymagającego, np. pierogów (nie mniej jednak, szczęśliwcom zazdroszczę!).
Wracając ze szkoły wiedziałam, że w lodówce czeka wołowina, z którą ten, kto pierwszy przyjdzie do domu winien "coś" zrobić. Pierwsza byłam ja i przypadkowo stworzyłam "coś" na tyle pysznego i godnie się prezentującego, że przed konsumpcją migiem danie sfotografowałam, a owym przepisem oraz zdjęciem postanowiłam się z Wami podzielić. Składniki (na 3 porządne porcje):
300 g wołowiny, pokrojonej w kostkę
3 łyżki oliwy
3 ząbki czosnku, drobno pokrojone
2 cebule dymki, pokrojone w pióra + szczypior do posypania
400 ml przecieru pomidorowego
garść pomidorków koktajlowych, przekrojonych na pół
odrobina białego włoskiego sera do posypania (użyłam capri)
400 g makaronu pełnoziarnistego ugotowanego al dente
Wykonanie:
Na oliwie podsmażyć wołowinę, by była zrumieniona ze wszystkich stron. Dodać cebulę, czosnek, smażyć 1 minutę, mieszając.
Do mięsa wlać przecier pomidorowy, wrzucić pomidorki, zioła i suszone papryczki. Zmniejszyć ogień i całość dusić, najlepiej pod przykryciem, aż wołowina zmięknie (ok. 1 h). Jeśli sos zagęści się zbytnio, a mięso nadal będzie twarde, podlać go wodą i dalej gotować.
Po ok. 50 min. dodać cukinię, a na minutę przed końcem gotowania wrzucić fasolę, całość doprawić solą i pieprzem do smaku.
Gotowym sosem polać makaron, całość posypać szczypiorem i serem.
Z krewetkami mam jak z pistacjami, zjem każdą ilość. Jak chyba każdy, bardzo lubię smak krewetek i za każdym razem, gdy smażę je będąc bardzo głodna, doceniam niezwykle krótki czas ich przyrządzania.Te morskie przysmaki przyrządzam na różne sposoby, gdy brak kulinarnej weny twórczej po prostu podsmażam je na maśle z czosnkiem i posypuję pietruszką, kiedy mam ochotę na coś bardziej charakternego, najczęściej sięgam po arsenał azjatyckich przypraw. Tak właśnie było w tym przypadku.
Składniki:
400 g krewetek
2 łyżki oleju roślinnego
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka, obranego i pokrojonego jak najdrobniej
4 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie paski
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka sosu ostrygowego
2 szalotki pokrojone w piórka
szczypior z 1 szalotki
cytryna
Wykonanie:
Na patelni umieścić czosnek, imbir i cebulę, włączyć gaz i całość smażyć minutę. Wsypać krewetki, obsmażyć je ze wszystkich stron. Wlać sosy, zmniejszyć ogień i całość smażyć 2-3 minuty.
Przed podaniem doprawić pieprzem, cytryną i posypać pokrojonym szczypiorem.
Nie byłabym w stanie zdecydować się, którą kuchnię świata lubię najbardziej, ale szeroko pojęte smaki Azji na pewno są mi bliskie. Ten sos zgrabnie łączy chyba najbardziej charakterystyczne tajskie, chińskie i indyjskie smaki. Podudzia można zamienić na piersi z kurczaka, jednak wtedy mięso musi być smażone na oliwie i należy uważać, by filety nie stały się za suche (z podudziami jest łatwiej- są z reguły nieco tłustsze i bardziej soczyste). Sos jest dość łagodny, nie trzeba obawiać się mocnej pikanterii.
Składniki (na 3 porcje):
400 g podudzia z kurczaka, pokrojonego w kostkę
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
1 łyżka czerwonej pasty curry
1 czerwona cebula, pokrojona w pióra
1 puszka pokrojonych pomidorów (400 g)
1 młoda cukinia, pokrojona w talary
4 pieczarki, pokrojone na ósemki
1/3 szklanki pędów bambusa
2 łyżki sosu ostrygowego
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka tajskiego pikantnego sosu z orzechów arachidowym
1 łyżeczka przyprawy 5 smaków
szczodra garść orzechów nerkowca podprażonych na suchej patelni
szczypiorek do posypania
sól do smaku
Składniki:
Kurczaka wrzucić na nagrzaną teflonową patelnię, obsmażyć ze wszystkich stron. Dodać czosnek, pastę curry, cebulę i pieczarki, smażyć na średnim ogniu 5 minut.
Na patelnię wlać pomidory, dodać cukinię, pędy bambusa, sosy i przyprawę 5 smaków, zmniejszyć ogień i całość dusić do czasu, aż warzywa zmiękną a sos się zagęści (10-15 minut). Całość doprawić solą do smaku.
Gotowy sos podawać z ryżem, posypany orzechami nerkowca i szczypiorkiem oraz w towarzystwie mieszanki sałat i kiełków polanych łagodnym winegretem.
Słowo 'pasztet' kojarzy się najczęściej z szarą, nieciekawą i tłustą breją, którą za niską cenę można nabyć w każdym sklepie. Jej zawartość to w większości przypadków mięso oddzielone mechanicznie (czyli skóry, pazury, kości i różne śliczności), wymieszane z konserwantami i sztucznymi aromatami. Dlatego też w moim domu nigdy się tego nie kupowało.
Nasz pasztet jest zdrowy (duża zawartość warzyw i chudego mięsa), zrobienie go wymaga nieco zaangażowania i czasu, więc zawsze przygotowujemy dużą porcję, którą dzielimy się z rodziną- jedna keksówka pojechała do Zuzi do Warszawy, drugą dostała babcia, reszta została w domu. Wcześniej korzystaliśmy z wielu różnych przepisów na pasztety drobiowe, poniższy jest ich kombinacją, naszym zdaniem najlepszą.
Składniki:
4 pęczki włoszczyzny
2 średnie kurczaki
0,5 kg wątróbki drobiowej
4 łyżki mąki kukurydzianej
2 jaja
3 łyżki majeranek
0,5 świeżo startej gałki muszkatołowej
łyżka suszonego oregano
2 łyżeczki suszonego lubczyku (lub duża gałązka świeżego)
2 pęczki zielonej pietruszki, posiekanej
łyżka soli
szczodra szczypta pieprzu
2 ząbki czosnku
4 duże cebule
Wykonanie:
Kurczaki z włoszczyzną i lubczykiem gotować na małym ogniu, do miękkości (2-3 h, gotowaliśmy w dwóch, dużych garnkach). Po odcedzeniu mięsa i warzyw ostudzić ( bulionu nie wyrzucać! zamrozić lub od razu wykorzystać, np. do risotto z kurczakiem).
Przekręcić przez maszynkę do mielenia mięsa obrane z kości i skóry kurczaki i włoszczyznę. To samo zrobić z surową wątróbką i cebulą. Do masy dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i pozostałe przyprawy.
Dodać mąkę kukurydzianą i żółtka i wyrobić całość na jednolitą masę, dosypać pietruszkę. Białka ubić na sztywno ze szczypta soli i delikatnie połączyć z warzywno- mięsną masą.
Foremki ( użyliśmy aluminiowych keksówek: dwie o wymiarach 25x10 i dwie o wymiarach 15x8) wysmarować oliwą i wysypać mąką kukurydzianą. Piec w temperaturze 180 stopni ok. 45 minut ( im mniejsza foremka, tym krócej). Przez pierwsze 20 minut pieczenia foremki przykryć folią aluminiową, by pasztet zbytnio nie wysechł, następnie zdjąć folię i pozwolić, żeby wierzch delikatnie się przyrumienił.
Pasztet można przechowywać w lodówce owinięty folią do tygodnia.
Aromatyczne i, co najważniejsze, rozgrzewające danie, którym nikt nie pogardzi, gdy za oknem -8 stopni i hulają arktyczne wiatry. Poprzednio zamiast piersi z kurczaka dodałam pikantną drobiową kiełbasę, wcześniej zdjęłam z niej skórkę, żeby cały aromat przeszedł do dania, przez to risotto było bardziej ostre w smaku. W oryginalnej wersji Gordon Ramsay dodaje hiszpańską chorizo. Risotto spokojnie można przygotować dzień wcześniej, jednak pamiętajmy, że kluczem do sukcesu dania jest domowy, esencjonalny, długo gotowany na małym ogniu bulion i odpowiednia twardość ryżu.
W garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę, dodać cebulę i posolić. Jak będzie szklista, dodać czosnek, następnie pokrojone w kostkę filety oraz paprykę, cały czas mieszać. Wsypać ryż, kiedy cały pokryje się oliwą, dolewać stopniowo bulion, w miarę, jak będzie wchłaniany przez potrawę. Na koniec* wrzucić pomidory i pietruszkę, zamieszać, nie gotować, całość uzupełnić przyprawami.
*danie jest gotowe, gdy ryż na zewnątrz jest delikatnie miękki, a w środku al dente.
Smacznego!
(przepis Gordona Ramsaya, zmodyfikowany przez moją mamę)
Kolejny urodzaj kabaczków w ogródku. Znów wertuję sieć w poszukiwaniu ciekawych przepisów.Nie chcę powtarzać tego co zwykle- w końcu nawet pyszne leczo z warzywami może się znudzić.
Nowe danie jest genialne, wygląda ciekawie, z przygotowaniami nie ma za dużo zachodu. Innymi słowy, perfekcyjna potrawa na kolację, która zachwyci gości i nie nadszarpnie zbytnio domowego budżetu (lub pozwoli poszaleć nieco z deserem). Czego chcieć więcej?
Składniki:
łyżka oliwy
2 cebule, pokrojone dowolnie
1 ząbek czosnku, zmiażdżony
zioła ( u mnie po pęczku świeżego cząbru, oregano i pietruszki, można poratować się suszonymi)
500 g mięsa mielonego, chudego (np. indyk)
2 puszki pomidorów (2x400 g)
1 spory kabaczek, pokrojony w 4 cm krążki (u mnie wyszło 8 części)
4 łyżki starego, pokruszonego chleba
3 łyżki parmezanu (lub innego, wyrazistego w smaku sera)
1. Piekarnik nastawić na 180 stopni. Cebulę, czosnek i zioła podsmażać przez 5 minut na oliwie. Dodać mięso, gdy zbrązowieje, wlać pomidory. Całość gotować 5-10 do czasu, aż sos zgęstnieje.
2. Wydrążyć środek kabaczków i natrzeć je solą. Krążki ułożyć w formie do zapiekania, masą pomidorową nadziać kabaczki i przykryć ich górę. Formę przykryć folią aluminiową, całość zapiekać 30-50 minut, do zmiękczenia warzywa (młode mięknie szybciej, starsze dłużej).
3. W międzyczasie, wymieszać resztę ziół, pokruszony chleb i parmezan. Wierzch miękkich kabaczków posypać mieszanką serową i włożyć do piekarnika na kolejne 10 minut, aż kruszonka się zarumieni.
Smacznego!
(przepis z BBC Good Food, zmieniłam nieco proporcje)
Kurczak otulony warzywami, nie ma z nim za dużo zachodu, wystarczy wszystko pokroić i wkładać w odpowiedniej kolejności. Sos bardzo przypadł mi do gustu, dzięki piwu ma głęboki, nietuzinkowy aromat. Sprawdzi się również, gdy musimy przygotować dobrą kolację w ciągu tygodnia, kiedy, jak wiadomo, czasu zawsze jak na lekarstwo. Wtedy można przygotować wszystko dzień wcześniej i tylko włożyć do piekarnika na godzinę przed przyjazdem gości. Szczęśliwcy, będą mieli zapewnione dodatkowe wrażenia węchowe!
Przepis Pascala Brodnickiego, znaleziony przez mamę w gazetce promocyjnej Lidla. Zdziwienie nie małe, ale jestem jak najbardziej na tak. Obok dokładnego przepisu znajdują się ceny wszystkich produktów (które dodatkowo w tym czasie są objęte promocją), całkowity kosztorys- ok. 19,99 zł- także przypadł nam do gustu.
Składniki ( dla 4 osób):
8 sztuk podudzia kurczaka (ok. 1 kg)
150 g suszonych pomidorów
3 średnie pory pokrojone w półplasterki
2 posiekane ząbki czosnku
1/2 l jasnego piwa
3 duże, jasne cebule, pokrojone w piórka
ok. 80 ml oleju rzepakowego
30 g masła do smażenia
1 łyżeczka suszonej bazylii (dałam garść świeżej)
sól, pieprz
Wykonanie:
1. Podudzia umyć, osuszyć. Mięso doprawić solą i pieprzem. W garnku (który można włożyć do piekarnika) rozgrzać ok. 80 ml oleju, następnie dodać 20 g masła i na rozgrzanym tłuszczu obsmażyć mięso z każdej strony, aż się pięknie zarumieni.
2. Cebulę pokroić w piórka, 2 posiekane ząbki czosnku rozetrzeć z solą. Wszystko odstawić.
3. Obsmażonego kurczaka wyłożyć na talerz, nadmiar tłuszczu z garnka odlać do miseczki.
4. Do garnka, w którym smażyliśmy podudzia, włożyć 10 g masła i przygotowany wcześniej czosnek oraz cebulę. Całość smażyć ok. minutę, po tym czasie dodać pokrojonego pora.
5. Podduszać wszystko na małym ogniu ok. 2 minuty, od czasu do czasu mieszając. Całość doprawić solą, dodać suszone pomidory i bazylię- wymieszać. Do garnka ponownie włożyć kurczaka , wlać piwo i przykryć pokrywką.
6. Wymieszać całość, pogotować przez minutę i wstawić do nagrzanego do 190 stopni (termoobieg) lub 210 stopni ( góra-dół) piekarnika na 45 min. Jeśli mięso nie jest jeszcze miękkie, zostawić je na dodatkowe 15 minut.
7. Podawać z ugotowanymi młodymi ziemniakami ( u mnie dodatkowo surówka z kiszonej kapusty).
Pizzę u mnie w domu robiło się od kiedy pamiętam, być może zaczęliśmy nawet przed wielkim 'boomem' jakoś w latach '90. Początkowo przygotowywał ją tata, później mu pomagałam, aż w końcu ciasto robiłam sama. Najpierw zawsze z głowy, bez żadnych proporcji. Później zaczęłam wypróbowywać różne przepisy, bez jajek, z jajkami, było ich wiele.
Ten spód jest NAJLEPSZY. Krucha skórka, delikatnie miękki środek, idealna włoska pizza na cienkim cieście. Składniki: ( na 2 okrągłe blachy do pizzy o średnicy 26 cm)
3 i 1/4 szklanki mąki
1 szklanka ciepłego mleka lub wody
szczypta cukru
30 g drożdży
1 i 1/2 łyżeczki soli
2 łyżki oliwy
Wykonanie:
1. Z mleka, cukru i drożdży zrobić zaczyn, odstawić, by drożdże się ruszyły.
2. Do aktywnego zaczynu dodać mąkę i sól, wyrobić miękkie i elastyczne ciasto. Z ciasta uformować kulę i obtoczyć ją w oliwie (dzięki temu nie wyschnie), odstawić do podwojenia objętości na 1- 1,5 h.
3. Kulę podzielić na dwie części, rozwałkować i wylepić nim formy. Na wierzch wysypać dodatki*, piec 30-40 minut w 180 stopniach.
* moje dodatki:
baza pomidorowa ( puszka pomidorów gotowana z kilkoma liści bazylii, solą, pieprzem, do zagęstnienia)
kurki i pieczarki podsmażone z cebulką
kapary
czarne oliwki
suszone pomidory
czerwona cebula
mozarella
rukola do posypania
Smacznego!
(przepis Buddiego Valastro)
pizza Zosi (koniecznie chciała, by znalazła się na blogu :)
Kocham bób, mogę go jeść prosto z wody, bez niczego. Jego piękny, seledynowy kolor rozwesela każde danie, w którym się znajduje. Dzięki boczkowi i białku roślinnemu zawartemu w bobie, danie jest sycące- doskonale nada się na obiad (jak w moim przypadku). Spokojnie, nie jest to posiłek wysokokaloryczny, ale na pewno zdrowy. Nie dodajemy dodatkowego tłuszczu (korzystamy z boczku, którego na szczęście jest niewiele). Dodatkowo bób ( bogaty w białko), choć należy do roślin strączkowych, w porównaniu z innymi kalorii ma mało, bo 90 w 100 g (dla porównania soja- 444 kcal/100g).
Składniki: (na 3 porcje)
1 kg bobu
pęczek koperku
5 ząbków czosnku, obranych, pokrojonych w plasterki
150 g chudego boczku
100 g pestek słonecznika
Wykonanie:
1. Na suchej patelni upraż pestki słonecznika
2. Bób ugotuj w osolonej wodzie, odcedzamy, hartujemy w zimnej wodzie i osączamy. Możesz go obrać ze skórki, ja częściowo ja zostawiłam (błonnik!).
3. Na patelni podsmaż na złoto boczek razem z czosnkiem, dodaj posiekany koperek i bób. Podgrzej wszystko kilka minut w maślanowo-koperkowym sosie. Podaj posypane słonecznikiem, z kromką chleba.
Smacznego!
Uwielbiam ser kozi, a teraz już wiem, że kocham jego połączenie z białym winem. To danie jest niedzielną improwizacją, tata przywiózł łososia, więc trzeba było coś z nim zrobić. To 'coś' okazało się strzałem w dziesiątkę. Sos winno-maślany uszlachetnia tę delikatną rybę, a dodatek koziego sera sprawia, iż już dzisiaj wiem, że powtórka niebawem.
Składniki:
0,4 kg świeżego łososia pokrojonego w dzwonka
1 cytryna
1 pełen kieliszek białego wytrawnego wina
100 g sera koziego w roladce, pokrojonego na plastry
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki masła
sól, pieprz
Wykonanie:
1. Cytrynę przekrój na pół. Dzwonka łososia włóż do miski, posól i popieprz z obu stron, skrop sokiem z połowy cytryny, jej skórkę pokrój na 4 części i wrzuć do miski z łososiem. Miskę przykryj folia aluminiową i wstaw do lodówki na min. 1 h.
2. Na patelni, na średnim ogniu rozgrzej oliwę z masłem, usmaż na niej łososia, podlewając go sokiem z kolejnej połówki cytryny i winem. Każdą stronę dzwonków smaż około 5 minut.
3. Wyłącz palnik. Na każdym kawałku ryby ułóż po kilka plasterków sera koziego i przykryj patelnię przykrywką ( jeśli tak jak ja masz dużej patelni z przykrywką, możesz ja zakryć deskami do krojenia). Poczekaj 3-4 minuty aż ser się roztopi.
4. Łososia przełóż na talerz i polej sosem z patelni. Koniecznie podaj z białym wytrawnym winem, dołożyłam również następną połówkę cytryny i sałatkę z cieciorki.
Smacznego!
Sobota, latam wkoło, chyba sprzątałam,rodzice oglądają coś w telewizji, nagle zatrzymuję się i patrzę zahipnotyzowana jak Pascal Brodnicki smaży krewetki na barce, za nim malownicze wzgórza Ha Long. I myślę tylko, ile bym dała żeby być teraz w jakimś odległym, egzotycznym miejscu... Ale! Wszystko w swoim czasie, na najlepsze rzeczy, jak wiemy, trzeba czekać najdłużej. Na razie szkoła, w przyszłym roku matura i inne cuda. Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko umilanie oczekiwania przyrządzaniem wschodnich przysmaków.
Przepisu nie zapamiętałam dokładnie. Na szczęście siostra, Zuza, która miała okazję być w Wietnamie, (również na Ha Long, szczęściara!) rok temu, pomogła go odtworzyć. I oto powstało to cudo. Nada się świetnie na przyrządzenie Twojego pierwszego azjatyckiego dania. A więc do dzieła!
Składniki:
400 g krewetek (dostałam w pancerzach i świeże w Lidlu)
pęczek pietruszki
3 cm kawałek imbiru
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka suszonego chilli
3 łyżki oleju sezamowego
4 łyżki sosu rybnego
2 łyżki sosu sojowego
1 cytryna
pieprz
Wykonanie:
Cytrynę pokrój na 8 części. Czosnek i imbir obierz i zetrzyj na tarce lub pokrój na drobne kawałki. Pietruszkę pokrój. Wszystkie składniki, oprócz krewetek i cytryny, wrzuć do miski i utrzyj razem (najlepszy byłby moździerz, ale, niestety, ja go nie posiadam). Do marynaty dodaj krewetki i 4 kawałki cytryny, odstaw na 10 minut.
Po tym czasie krewetki wyciągnij z marynaty i wrzuć na suchą patelnię (nie wylewaj sosu!). Smaż 4-5 minut, mieszając i podlewając je sosem. Podawać z resztą cytryny i ryżem, ja użyłam delikatnego jaśminowego, świetnie pasował. Nakarmiłam nimi 4 głodne osoby.
Prosty i, co najważniejsze, szybki obiadowy sos warzywny z tuńczykiem. Dzięki dodatku mleka kokosowego i pasty curry orientalny i niebanalny. Porcja spora, spokojnie nakarmi czwórkę zgłodowanych osób, dzisiaj podałam z ryżem, ale lubię go również z soczewicą.
Składniki:
2 puszki tuńczyka w sosie własnym
1,5 czerwonej cebuli pokrojonej w pióra
2 zmiażdżone ząbki czosnku
kawałek imbiru wielkości kciuka
3 marchewki starte
puszka zielonego groszku
pomidory w puszce
400 ml mleka kokosowego
1,5 łyżki pasty curry czerwonej
podprażony sezam
szczypiorek
pieprz, sól, olej
Wykonanie: Na oleju, na średnim ogniu, przez 3 minuty podsmażamy cebulę, czosnek, pastę curry, dodajemy marchew, smażymy jeszcze minutę. Dalej wlewamy pomidory i mleko kokosowe, gotujemy an mniejszym ogniu ok. 15 min. dopóty, dopóki marchew nie zmięknie a sos nie zgęstnieje. Po tym czasie wrzucamy groszek i tuńczyka, wszystko razem mieszamy, dodajemy sól i pieprz do smaku. Posypujemy sezamem i szczypiorkiem. Smacznego!