wtorek, 21 maja 2013

WEEKEND W WARSZAWIE

Ostatnio miałam okazję odwiedzać moją siostrę jedynie w środku zimy, więc teraz zobaczenie Warszawy w pełnej wiosennej krasie było miłą odmianą. Dla mnie wyjazd ten był pomaturalną regeneracją, da Zosi prezentem imieninowym.Weekend był bardzo intensywny, starałyśmy się czerpać z tego czasu jak najwięcej obrazów, zapachów, smaków, co tylko się dało. Odhaczyłyśmy kilka turystycznych oczywistości, jak np."starówka", czasem zbaczałyśmy z typowych szlaków w poszukiwaniu relaksu i nowych smakowych doznań. Wreszcie spróbowałam wegeburgera, belgijskich frytek, lodów czekoladowych z chilli, wypiłam bubble tea, posłuchałam koncertu chopinowskiego i odwiedziłam teatr robotyczny. Po powrocie do domu, zmęczona, ale i usatysfakcjonowana, nasuwają mi się dwie rzeczy:

  1. (oczywistość) wiosna ze swoją hipnotyzującą zielenią sprawia, że wszystko, nawet najpodlejsza dzielnica, wygląda przeuroczo
  2. posiadanie rodzeństwa to jedna z lepszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu i szczerze współczuję wszystkim jedynakom.
Relacje z kilku smacznych miejsc niedługo na blogu.

























2 komentarze:

  1. Ale piękne zdjecia i pogoda,a w Hiszpanii zimno,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie ma to jak cudownie spędzony czas :)

    OdpowiedzUsuń